Czy literatura może ratować trudne sytuacje, rozbrajać emocje i budować mosty między osobami, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego? Po seminarium w MOK-u trudno w to nie wierzyć.
Spotkali się tam ludzie, którzy czytają nie dlatego, że „trzeba”, ale dlatego, że książka bywa najlepszym towarzyszem rozmowy. Pomaga odpowiedzieć dziecku na pytanie, skąd biorą się łzy. Towarzyszy dorosłemu, który milczy, bo jeszcze nie wie, jak nazwać to, co czuje.
To wydarzenie nie było zwykłym zestawem wykładów – było rozmową. Czasem bardzo osobistą, czasem zaskakująco kojącą.
dr Wanda Matras-Mastalerz opowiadała o książkach tak, że chciało się natychmiast sięgnąć po tytuł, który „wie o nas więcej, niż wiemy sami”.
Joanna Piekarska pokazała, że wspólne czytanie nie jest czynnością, lecz relacją. A relacje to właśnie to, co potrafi łączyć ludzi na długo.
dr Edyta Antoniak-Kiedos przypomniała, że głos to nie tylko dźwięk – to narzędzie, które potrafi uspokajać, budować bliskość, a niekiedy nawet leczyć.
Podczas spotkania przedstawiono także projekt „Na zdrowie… Czytaj! Recepta na literaturę”, realizowany od kilku miesięcy w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Zabrzu. Dziś wiemy już jedno: ma on wyjątkowy sens i realną wartość.
Na zakończenie Anna Bożek-Jeglorz przyjrzała się literaturze dla dzieci i młodzieży, podkreślając:
„Dzieci nie potrzebują książek idealnych. One potrzebują takich, przez które mogą zrozumieć siebie i innych.”
Właśnie dlatego warto czytać. Prosto, wspólnie, bez zadęcia.
Dziękujemy wszystkim za obecność, pytania, uważność, uśmiech i wzruszenie. Za wiarę w to, że książka nie kończy się na ostatniej stronie.
Seminarium zrealizowane w ramach projektu „Na zdrowie… Czytaj! Recepta na literaturę” dofinansowanego przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.